Jedzie Miller sluzbowa Lancia z kierowca przez wioski nagle - jeb potracili swinie... Premier mówi do kierowcy: - Idz to pewno z tamtego gospodarstwa ta swinia, powiedz, ze dostana za nia odszkodowanie od rzadu... No to poszedl kierowca... Po dwóch godzinach czekania Leszek patrzy, a kierowca wraca napruty: flaszka w rece koszula z rozporka wystaje... - Co sie stalo? - pyta premierro - Panie premierze poszedlem tam, a gospodarz postawil flaszke, druga dal do domu, zona zrobila pyszny obiad, a jego 18 letnia córka tak mi dogodzila, ze nigdy w zyciu tak nie mialem - To co im powiedziales ?- pyta Miller - A wszedlem i powiedzialem: Jestem kierowca Millera i ... zabilem swinie !